SKOŃCZYLIŚMY PIĄTY MIESIĄC CZYLI O ROZSZERZENIU DIETY NIEMOWLAKA, PIERWSZYCH PRZEWROTACH NA BRZUSZEK I ROSNĄCYCH ZĘBACH

Niech Was te słodkie zdjęcia nie zmylą, tak tak..dziś kończymy 5-ty miesiąc i wkraczamy w coraz poważniejszy wiek dla niemowlaka. Wojtuś uczy się błyskawicznie - jak to w oczach matki - coraz więcej rzeczy robi świadomie. Wie, że płaczem wymusi na mnie wszystko, w tym kilkugodzinne noszenie na rękach. Pewnie nie było by w tym nic strasznego, ale tempo w jakim rośnie syn zaczyna mnie przerażać...Dwa tygodnie temu waga pokazała nam już 8 kilogramów, a ja powoli zaczynam przypominać kulturystę:) O tym co jeszcze nas spotkało w tym miesiącu, zapraszam do poniższego postu.

W końcu ruszyliśmy z rozszerzeniem diety. Zaczęliśmy od słoiczków z "pierwszą" marchewką z Hippa. Niestety nie mamy dostępu do ekologicznej żywności, a to co możemy kupić w sklepie, nie do końca, jest tym co chcę podawać małemu dziecku. Marchewka bardzo posmakowała, następie w ruch poszły ziemniaczki, dynia, cukinia, zupa krem, brokuły (te ostatnie wybitnie krasnalowi nie pod pasowały). Poszaleliśmy również z owocami, jabłuszko i banan biją wszystkie desery na głowę. Od jutra ruszamy z glutenem oraz kolejnymi dodatkami w obiadkach. Jestem bardzo ciekawa pierwszej reakcji na mięsko.

Wojtuś znowu przypomniał sobie jak to jest przewracać się z plecków na brzuszek. Miał taki etap, że chętnie się w ten sposób "gimnastykował" i nagle bach! Zupełnie zapomniał jak to się robi. Prośby i groźby rodziców niewiele wskórały. Na szczęście wszystko wróciło na stare tory i znowu się przewraca, na tyle pewnie, że nie mogę go spuścić z oka choćby na chwilę. Najbezpieczniejsza w tym momencie jest podłoga lub mata edukacyjna. Przewijaki, fotele, łóżka czy kanapy poszły w odstawkę.
Skończyły się kolki, zaczęły się zęby...Chociaż zębiska zdecydowanie łagodniej znosi, to i tak zdarzają się dni pełne płaczu, marudzenia, łez, gorączki. Zimny gryzak jest dla nas wybawieniem. Wyczekujemy razem z mężem pierwszego zęba, jak gwiazdki na niebie. Tak, tak nie rozwiąże to problemu, ale "winowajca" całego zamieszania będzie chociaż widoczny i namacalny:)
Jestem bardzo ciekawa co przyniesie nam kolejny miesiąc, syn twardo bierze się za siadanie, może w następnym poście zobaczymy takie zdjęcia? Kto wie... Buziaki:*

Komentarze

  1. o zabkach wiem cos , koszmar byl w naszym wypadku :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Przystojniak:) Niech rośnie zdrowo:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla maleństwa :-) , no tak to bywa, jak nie kolki to zęby...jak nie urok to ...:-) , ja na szczęście ten etap mam już za sobą ! , całuski dla Wojtulka :-) Pozdrawiam

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/2015/07/lipcowe-love.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie Olu rejestrujesz każdy etap Wojtusia. Będziecie mieli kiedyś fantastyczny "pamiętnik".
    Faktycznie rośnie szybciucho! Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. I coraz bardziej podobny do mamy :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki cudowny bobas! <3
    dusiiiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. So adorable

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Tatuś jak nic!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz