piątek, 2 października 2015

ULUBIEŃCY LATA #PART 1 MASKA ZŁUSZCZAJĄCA DO STÓP, NEW BALANCE 373, WYZWANIE ZE SKAKANKĄ, BALSAM DO UST TISSANE I ZMYWACZ DO PAZNOKCI W CHUSTECZKACH

Dam Wam w końcu odpocząć od relacji z Gdańska i zapraszam na serię postów o moich odkryciach, które sprawdziły się podczas tegoroczne lata:) Będzie kilka słów o kosmetykach, ale także o innych akcesoriach, bez których nie wyobrażam sobie wakacji 2015. Całość podzieliłam na trzy posty, okazuje się, że prowadzenia bloga z 7 miesięcznym bobasem to nie lada wyzwanie, a pisanie recenzji wchodzi w grę tylko późnym wieczorem. Zapraszam gorąco:)
Od czego zacząć temat? Oczywiście od złuszczającej maski do stóp. O tym rewolucyjnym kosmetyku pisałam tutaj KLIK. Przed wyjazdem na wakacje warto zadbać o wygląd naszych nóg, a jeśli mamy mało czasu i lubimy natychmiastowe efekty, to ta maska będzie dla nas ratunkiem. Trzeba tylko pamiętać, aby kurację przeprowadzić przynajmniej z dwu tygodniowym wyprzedzeniem. Odstający i łuszczący się naskórek, może popsuć niejeden wypoczynek i zamiast cieszyć się odkrytymi stopami, będziemy je głęboko zakopywać w piasku.
Jeśli buty na długie spacery z wózkiem to tylko model New Balance 373! Tak, tak firma opanowała świat i blogosferę. NB są dosłownie wszędzie, niemalże wyskakują z lodówki, ale do tej pory nie spotkałam się z wygodniejszymi półbutami, które mogłabym polecić bez wahania. Dlaczego akurat ten model? Spodobała mi się zarówno kolorystyka, jak i połączenie zamszu z pozostałymi materiałami. Ile kilometrów mamy już za sobą? Tego chyba starsi górale nie wiedzą, ale jak widać, po zdjęciach, buty są nie do zdarcia!

Bohaterka ostatniego miesiąca? Skakanka i trzydziestodniowe wzywanie z jej udziałem. Początki były trudne, okupione silnymi zakwasami łydek, brakiem mobilizacji i chęci, ale kiedy po miesiącu zauważyłam pierwsze efekty, postanowiłam, że będę kontynuować ćwiczenia. Co mi dało skakanie? Oprócz zgubionych centymetrów, poprawiłam wydolność organizmu, wysmukliłam łydki, zamieniłam tłuszczyk na mięśnie. W końcu zmobilizowałam się do systematycznego wykonywania wieczornej partii ćwiczeń, a z tym do tej pory bywało bardzo różnie.
Zaniedbane i spierzchnięte usta, suche skórki...To już nie problem:) Wystarczy zaopatrzyć się w poręczny balsam do ust marki Tisane. Malutkie opakowanie z pewnością zmieści się w niejednej torebce. Słoiczek to bomba dobroczynnych składników takich jak: wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E. Malutki bohater zbadał o ratunek i poprawę kondycji ust podczas pobytu nad morzem. Polecam, zwłaszcza teraz, kiedy zbliża się bardzo ciężki i trudny okres dla naszej skóry.
Podczas pakowania walizki, każdy centymetr sześcienny jest na wagę złota:) A jeśli lubimy szaleć z kolorami na paznokciach, to zmywacz - wiadomo - rzecz niezbędna! Ale co zrobić kiedy nie ma już miejsca na buteleczkę? Można pokusić się o podróżną wersję w chusteczkach. Zajmuje mało miejsca, w opakowaniu mamy 5 sztuk, z których każda spokojnie wystarcza na zmycie manicure. Zapach jest bardzo przyjemny, paznokcie są natłuszczone, a my mamy zaoszczędzone miejsce w walizce i lżejszą kosmetyczkę.
Macie swoje hity z tegorocznych wakacji? Koniecznie dajcie znać, co się sprawdziło u Was sprawdziło podczas wyjazdu, buziaki:*

6 komentarzy :

  1. NB sa faktycznie nie do zdarcia, uwielbiam te buty ! :-) Buziaki

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Maki takie jak Toja są świetne, sama też używam ale innej firmy :)

    OdpowiedzUsuń

  3. Informuję, że zmienił się adres bloga kateandbee. Znajdziecie go teraz pod adresemhttp://beelovesfashion.blogspot.com :)

    I inform you that kateandbee blog has new address. Now it's http://beelovesfashion.blogspot.com :)



    bee loves fashion
    bee loves fashion on bloglovin’
    bee loves fashion on fb

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe rzeczy ;)
    też muszę zacząć skakać na skakance;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam taką maskę złuszczającą tylko z innej firmy i muszę przyznać ze mnie też zachwyciła. Na pewno do niej wrócę nie raz :)

    OdpowiedzUsuń