niedziela, 18 października 2015

XXVI ŚWIĘTO SADÓW W TRZEBNICY CZYLI O JABŁKACH, GRUSZKACH, WINOGRONACH, MIODZIE I RĘKODZIAŁACH HAND MADE

Dziś zabieram Was do Trzebnicy, leżącej 25 kilometrów na północ od Wrocławia, na coroczne Święto Sadów. W tym roku organizowano je po raz XXVI! Wydarzenie miało miejsce na trzebnickim Placu Pielgrzymkowym i przyciągnęło ogromne rzesze tłumów. Jak sama nazwa święta wskazuje jest to uroczystość związana ze świętem ogrodników, sadowników i pszczelarzy z okolicznego regionu, toteż pomiędzy kramikami nie brakowało owoców, warzyw, sadzonek, wyrobów z miodu oraz wosku pszczelego, a także wyrobów rękodzielniczych. Co udało nam się uchwycić aparatem?:) Zapraszam do galerii!



Rejon Trzebnicy słynie z ogromnych powierzchni sadowniczych na których rośną wyśmienite owoce. Do kilkunastu lat sadownicy zbierają się co roku we wrześniu i prezentują oraz sprzedają zebrane plony. Na kramikach dominują rożne odmiany jabłka, gruszkek czy winogrona, smakosze mogą zaopatrzyć się w również w popularne ostatnio borówki amerykańskie, cydr oraz ciasta.




Byłam pozytywnie zaskoczona jak wiele odmian miodu można spotkać na rynku. Lipowy, wielokwiatowy czy rzepakowy, każdy o innym smaku i właściwościach, również leczniczych. A obok zamknięta pasieka. Pszczoły ani na chwilę nie zwalniały tempa pracy. Chociaż były w centrum zainteresowania, nadal pracowicie wypełniały plaster miodu.


Mnóstwo rękodzielniczych wyrobów cieszyło oko. Gospodynie domowe w wolnej chwili szydełkują, robią na drutach, haftują, szyją. Śledzą trendy i są na bieżąco z nowinkami. Na straganach można było zaopatrzyć się np. minionki. My zdecydowaliśmy się na ręcznie szytego kota - pewnie dlatego, że oboje mamy ogromny sentyment do naszych podopiecznych:). Kotem z mięciutkiego pluszu zaopiekował się nasz syn.



Stroje, stoiki, dynie, suszone warzywa, mnóstwo atrakcji w tym wesołe miasteczko, koncert Golec u Orkiestra, balony, wiatraczki i inne bibeloty. Coś dla podniebienia, zmysłów oraz oka. Każdy mógł czymś się zadowolić, pieczone ziemniaki, swojskie wyroby, domowy chleb. Gala została rozłożona na dwa dni, toteż cieszyła się sporym zainteresowaniem ludzi z okolicznych miejscowości. My, zaopatrzeni w sadzonki oraz kilka reklamówek jabłek, czekamy z niecierpliwością na kolejne wydarzenie o podobnym charakterze.
Znacie takie lokalne imprezy u siebie w rejonie? Bywacie na takich obchodach plonów? Dajcie koniecznie znać w komentarzach:)

10 komentarzy :

  1. ale świetne :D
    a pluszowy kot mega ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Qué buena pinta tiene todo, sobretodo las piruletas de colores :3


    http://diariopelorricen.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  3. Spróbowałoby się tego miodku. Szkoda, że nie odwiedziłam Trzebnicy. Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://zszafykariatydy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie imprezy Olu. Nie tak dawno opisywałam Jakuby w Zgorzelcu.
    Świetna relacja i zdjęcia. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że do Zgorzelca mamy ładny kawałek drogi:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie imprezy, rękodzieło zawsze jest ciekawe!

    Zapraszam na nowy post:
    http://alanja.blogspot.com/2015/10/czerwony-golf.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Chetnie wybralabym sie na taki festen. Z pewnoscia znalazlabym cos dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aa to tam przyszywają ręce:))

    OdpowiedzUsuń