niedziela, 3 stycznia 2016

PODSUMOWANIE AKTYWNOŚCI SPORTOWEJ NA KONIEC 2015 ROKU

Stary rok powoli odchodzi w niepamięć. Witamy nowy miesiąc, a wraz z nim pojawiają się kolejne postanowienia noworoczne: że schudnę, że będę biegać, w końcu zacznę się zdrowo odżywiać itp itc. Co ciekawe, ja w tym roku nie stawiam sobie żadnych wzywań, bo wiem, że i tak im nie sprostam;) W styczniu 2015 roku, całkowicie zrezygnowałam ze stawiania sobie celów na kolejne 12 miesięcy i całkiem dobrze na tym wyszłam, co udało mi się osiągnąć? Zapraszam na post:)
Na przełomie 2014/2015 roku jedyne o czym marzyłam, to żeby w końcu urodzić;) 20 kilo na plusie, wiecznie bolący kręgosłup i kilka innych około ciążowych dolegliwości. Nie w głowie były mi diety, siłownie czy liczenie oraz ograniczanie kalorii. Po prostu czułam się tragicznie. Zaraz po urodzeniu syna postanowiłam się wziąć za siebie. Na początek spacery, krótsze, dłuższe-byle wyjść z domu, pokręcić się po mieście. Po kolejnych trzech miesiącach nieśmiało wróciłam do biegania. Na początek mocno się oszczędzałam, później zaczęły się upały i zupełnie zrezygnowałam z wieczornego truchtania. Za to strzałem w 10-tke okazała się skakanka. Szybko zauważyłam pierwsze efekty i tak nasza przyjaźń trwała przez 3 miesiące. We wrześniu zrobiłam ponowne podejście do wieczornego joggingu połączonego z jazdą na rowerze i tak zostało do dzisiaj. W sumie chcąc nie chcąc gdzieś tam zapisywałam codzienne wyniki z Endomondo. Przez cały rok wyszła całkiem pokaźna górka, baa....w sumie wyszło tego więcej niż za 2013 i 2014 rok razem wzięte. 
Podsumowanie:
Przez cały 2015 pokonałam dystans 1676 kilometrów, czyli pokonałam 3-krotną długość jaka mnie dzieli z Wrocławia do Gdańska;)


Spaliłam około 85 tysięcy kalorii, nie ma tu wliczonych treningów ze skakanką, ale pewnie coś koło 100 tysięcy wybiło. Straciłam łącznie 24 kilogramy i kilkadziesiąt centymetrów, wiadomo najwięcej zleciało z brzucha;) Reszty nawet nie mierzyłam. Zeszłam dwa rozmiary w numeracji ubrań.


Uwieńczeniem sportowych zmagań był udział w 31. ulicznym Biegu Sylwestrowym w Trzebnicy. 10 kilometrów udało się przebiec w godzinę i dwie minuty, tym samym poprawiłam swój poprzedni czas, ale niewiele zabrakło by złamać 60 minut;) no cóż może następnym razem...
W lutym ruszają kolejne edycje biegów ulicznych, liczę, że na któryś się załapię. 
A Wy macie jakieś postanowienia na Nowy Rok? Podzielicie się nimi ze mną?:)

14 komentarzy :

  1. Podziwiam 10 km ja bym chyba zadyszki dostała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje;) Oby w 2016 czas był poniżej 60min ;)
      Mi to się udaje;) A nawet poniżej 50min;)

      Koszulki pod nadruk

      Usuń
  2. Lovely post dear!))
    Best wishes for a pleasant and successful New Year!
    pinkrabbitbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i życzę wytrwałośći ! Ja nie lubię biegać ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje i dużo wytrwałości i motywacji :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, jestem pod szczerym wrażeniem Twoich sukcesów!
    Gratuluje wytrwałości!
    buźka Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie gratulacje!
    dusiiiak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. wow I could never run that far! congrats http://maybemayhemmakeup.blogspot.com.au/

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluję takiej motywacji! ;)

    zapraszam serdecznie do mnie ;)
    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Great post
    Happy new year

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Great post
    Happy new year

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń