SAMOOPALACZ W PIANCE JAK STOSOWAĆ? CZY WARTO MIEĆ RĘKAWICĘ DO APLIKACJI? VITA LIBERATA FABOLOUS SELF TAN MOUSSE MEDIUM

Przed nami okres wielu imprez i zabaw. Karnawał, studniówki, półmetki, czas rozejrzeć się za kreacją, kostiumem lub kombinezonem. Warto też pomyśleć o tym by poprawić wygląd skóry. Co to oznacza? Szałowe kreacje bezlitośnie obnażają blade plecy i dekolty oraz miejscami przesuszoną skórę. Jak zatem dobrze wypaść bez narażania naskórka na szkodliwe promieniowanie emitowane przez solarium? Oczywiście zaopatrzyć się w dobry samoopalacz i właśnie taki niedawno wpadł w moje ręce. Dziś o tym, jak trafiłam na fantastyczne "słońce zatrzymane w tubce", które pokryło moją porcelanową cerę delikatną i naturalną opalenizną, dzięki czemu mogłam się świetnie bawić bez zamartwiania się o to, czy kreacja bezlitośnie odsłoni mankamenty ciała. 




Vita Liberata to irlandzka marka specjalizująca się w luksusowych produktach do opalania. W moje łapki trafił Fabolous Self Tan Mousse Medium, czyli samoopalacz w formie pianki z dołączoną do zestawu rękawicą ułatwiająca aplikowanie produktów tego typu na ciało.

Co nam zapewnia producent:
  • produkt niezwykle łatwy w stosowaniu, nawet dla osób które rozpoczynają swoja przygodę z produktami nadającymi opaleniznę
  • oferuje natychmiastowy kolor, którego intensywność można wzmacniać poprzez nakładanie kolejnych warstw
  • super szybkie wysychanie produktu
  • produkt nie posiada intensywnego zapachu typowego dla samoopalaczy
  • łagodzi i intensywnie nawilża skórę, równocześnie nadając natychmiastowy efekt skóry muśniętej słońcem. 


Opis produktu:
Niezwykle lekka formuła musu nadaje naturalną złotą opaleniznę. Moisture Locking System intensywnie nawilża skórę zaś technologia Odour Remove sprawia, że preparat pozbawiony jest przykrego zapachu.  Organiczne składniki powodują, że kolor zanika w równomierny sposób, zupełnie jak naturalna opalenizna. 
Co szczególnie zwróciło moja uwagę? Białe, estetyczne  lekkie opakowanie, które ma pojemność 100 ml. Brązowe napisy w ciekawy sposób wyróżniają się na produkcie. Dyfuzor w formie pompki działa bez zarzutu. Nie zacina się, a ja na rękawicę mogę aplikować produkt w formie musu. Samoopalacz jest wyjątkowo wydajny, objętość uwolniona przy  jednym naciśnięciu pompki wystarcza na pokrycie jednej nogi.
Skład:
Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Liść wody *, Dihydroksyaceton ***, Glycerin *, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Panthenol **, Disodium EDTA, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Beurre) **, Saccharide izomerat ** *, octan tokoferolu **, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract **, Benzyl Alcohol ***, kwas salicylowy ***, kwas sorbowy ***, kwas hialuronowy, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract **, Ginkgo Biloba Ekstrakt z liści *, Fucus Vesicolosus (pęcherzykowaty) Extract **, Litchi chinensis (liczi) Fruit Extract **, Rubusidaeus (Raspberry) Ekstrakt z nasion *, hydrolizat jedwabiu (Soie), Glycyrrhiza glabra (Lukrecja) Extract *, Cananga odorata Flower Oil **, CI 42090 (Blue 1), CI 17200 (Red 33), CI 19140 (żółty 5) (żółty 5)
Do tej pory nie miałam przyjemność aplikowania produktów samoopalających przy pomocy rękawicy. Kupowałam kosmetyki, które nanosiłam dłonią i nie zawsze to był słuszny wybór. Zdarzało się, że reszki samoopalacza wylądowały tam gdzie nie powinny, a ręce były dodatkowo ubrudzone. Teraz z perspektywy czasu wiem, ze to było bezsensu. Duża, miękka rękawica ułatwia równomierne nałożenie produktu. Po pierwszej aplikacji myślałam, że jej wygląd pozostawi wiele do życzenia, ale wbrew pozorom bardzo łatwo sie ją czyści pod bieżącą wodą. Można dodatkowo sobie pomóc detergentem. Zawsze po naniesieniu kosmetyku, trzeba pamiętać o jej wypraniu. Staram się nie dopuszczać do sytuacji, by resztki pianki zastygały na rękawicy do następnego użycia. 

Kolor medium na początku lekko mnie skonsternował. Ciemny ton pianki zdecydowanie się odcinał od mojej alabastrowej skórze. Wszystkie obawy minęły po nałożeniu pierwszej warstwy. Delikatny efekt skóry muśniętej słońcem, równomierne pokrycie, ale najważniejsze było to, że samoopalacz pozostawił skórę nawilżoną i bez typowego zapachu dla produktów z tej kategorii. Mus bardzo szybko się wchłania, jednocześnie pozostawiając na skórze nawilżony film. Kilkanaście minut po wmasowaniu samoopalacza nałożyłam spodnie, które nie odbarwiły ubrania. Bałam się o zacieki, jak to bywa z takimi kosmetykami o plamy lub smugi, zupełnie nie potrzebnie. Piankę nanosi się przyjemnie, szybko i (już teraz) bezstresowo. Na zdjęciu poniżej nogi z jedną warstwą. Ton można intensyfikować poprzez nałożenie kolejnych warstw. W okresie zimowym kończę na jednej aplikacji, efekt jest subtelny i delikatny-taki akurat:) Kolor ani trochę nie wpada w pomarańczowe tony co jest wyjątkowo niespotykane dla produktów z tej kategorii.


O czym trzeba pamiętać przed nasieniem produktu?
Dzień wcześniej wykonuję dokładny peeling tych partii ciała, na które będę aplikować samoopalacz, ze szczególnym naciskiem na kolana oraz łokcie. Co przez to zyskuję? Pianka wyjątkowo długo utrzymuje się i równomiernie się wypłukuje. Po tygodniu powtarzam zabieg od początku. Dzięki temu, że mus jest wydajny, opakowanie wystarczy mi spokojnie na 4-5 miesięcy.
Kosmetyk w użyciu jest bardzo intuicyjny w sposobie użytkowania. Osoby, które dopiero zaczynają przygodę z samoopalaczami na pewno sobie poradzą z aplikacją.Wygodna rękawica pomaga wmasować produkt bez obawy, że powstaną mało estetyczne smugi czy zacieki. Nawilżająca formuła nie wysusza skóry, a piękną opalenizną cieszymy się przez długi czas.
Gdzie można kupić kosmetyki marki Vita Liberata?
Są dostępne na oficjalnej stronie www.vitaliberata.com oraz www.sephora.pl.

Komentarze

  1. Świetny delikatny efekt, bez smug :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ladnie to wyglada. Az zaczelam sie nad tym zastanawiac ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Masz jakieś pytanie? Zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu).
Jeśli nie uzyskałaś odpowiedzi, to ponów swoje zapytanie.
-----
Kontakt e-mail 1985ab@wp.pl