EFEKTY PO MIESIĘCZNYM KRĘCENIU HULA HOPEM MOJA OPINIA PLUS ZDJECIA

Ostatni czas, jeśli chodzi o mobilizację w treningach, był beznadziejny. Tfu, właściwie to straciłam pół roku. Nie robiłam nic. Praca i opieka nad synalkiem wykańczała m. Każdego dnia, jedyną rzeczą o której marzyłam, to żeby w końcu wybiła 21.00, wówczas miałam tę pewność, że mogę zalec na łóżku z książką i już o nic się nie martwić. Zamiast treningu, wybierałam wygodny materac z poduszką. Nie miałam ani motywacji, ani siły na bieganie, przysiady, a o skakance zapomniałam. Ratunek przyszedł z zupełnie innej strony, a o tym co mnie zmobilizowało do aktywności, dowiecie się z postu:) Zapraszam na post!
Zapewniam Was, że na pewno nie waga;) Z tym jakoś sobie radziłam, tzn. przymykałam oko na niedociągnięcia. Wybawieniem były wakacje siostry, która podrzuciła mi na dwa tygodnie psa. Z Figą trzeba było wychodzić na spacery regularnie, bez względu na pogodę, tak była nauczony. Spacery oczywiście nie mogły być za krótkie, tj. wyście za ogrodzenie, tylko minimum pół godzinne. Jako, że udało się zaprzyjaźnić ze sobą Wojtka i Figę, to często te nasze marszobiegi trwały godzinę i więcej. Weszłam w regularny rytm i tak zostało. Lipiec uważam za wyjątkowo udany. Endomondo od stycznia wiało pustkami, dziś mam nabite 145 km w lipcu, w sierpniu pękło 178 km. Pękam z dumy.
------------
Chciałam wrócić do biegania i skakanki, ale niestety kolano uparcie o osobie przypomina. Ponownie, choć nieco rzadziej, pokonuję dystanse rowerem. Jedne krótsze, drugie dłuższe, ważne, że stanęłam na wysokości zadania-a wiec aktywne wakacje:)
Tyle tytułem wstępu o stagnacji i letargu trwającym od stycznia do lipca. Sierpień minął aktywnie bo do kompletu dołączyłam hula hop. Przy okazji chcę się pochwalić się ponad miesięcznym efektem^^ Rozruszałam się wieczornymi spacerami, zatem wróciła wola i chęć walki z centymetrami.
Pomysł na wieczorne kręcenie podrzuciła mi koleżanka, która stwierdziła, że szybko złapię o co chodzi, a przy tym nie obciążę sobie kolan i stawów skokowych. Baaa pożyczyła nawet kółko. 
Nie podejmowałam wyzwania, po prostu zaczęłam sobie kręcić kółko. Początki za dobrze nie rokowały, ale się nie poddawałam. Odpalałam wieczorem TV i jednocześnie próbowałam złapać rytm z kołem. Po trzech dniach wiedziałam już co jest na rzeczy;)
------------
Jak kręcić hula hopem?

Trzeba złapać za kółko i stanąć w lekkim rozkroku, nałożyć obręcz na wysokości talii, a następnie wprawić ją energicznie w ruch. Aby utrzymać hula hop w ruchu trzeba cały czas poruszać biodrami w bok i do przodu lub do tyłu, szybciej będzie kiedy odeślę Was do filmików na YouTube KLIK.
Pamiętajcie, że trening trzeba wykonywać regularnie. Koło można z czasem dodatkowo obciążyć np. ziarnem ryżu i uwaga - dzięki temu trikowi zwiększa się intensywność ćwiczeń.
A teraz najważniejsza wiadomość ^^ 
Podczas dwudziestominutowego treningu spala się około 200 kcal.

I jeszcze porcja zdjęć przed i po. Zrezygnowałam całkowicie ze słodzenia napoi i ciastek, które mnie gubiły! Nie mam pojęcia ile mi się udało zrzuć kilogramów, ani centymetrów, ale coś jest na rzeczy, bo spodnie stały się luźniejsze w pasie. Zresztą spójrzcie!
-------
Próbowaliście już przygody z hula hop? Jak sie zakończyła Wasza przygoda z kółkiem? Dajcie znać, jestem ciekawa czy również pojawiły sie efekty kręcenia, a jeśli tak, to jakie?

Komentarze

Masz jakieś pytanie? Zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu).
Jeśli nie uzyskałaś odpowiedzi, to ponów swoje zapytanie.
-----
Kontakt e-mail 1985ab@wp.pl