JAK I SKĄD BRAĆ PIENIĄDZE NA PODRÓŻE?

W życiu trzeba mieć jakieś cele...Jedni na pierwszym miejscu stawiają gadżety, inni samochody, ja podróże. Odkąd pierwszy raz poleciałam do podparyskiego lotniska Beauvais za złotówkę, moje życie zmieniło się o 180 stopni. Później była Barcelona, Rzym, Londyn. To było prawie 10 lat temu i w tej kwestii niewiele się zmieniło. Tzn. uprościłam system wyszukiwania tanich biletów, promocji, hoteli, niemniej nadal stoi to na pierwszym w hierarchii moich priorytetów. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta-nikt mi nigdy nie odbierze wspomnień. Jestem zdania, że są najpiękniejsze chwile w moim życiu i chociaż bywało różnie i nie zawsze kolorowo, to z każdym wyjazdem jestem bogatsza o kolejne doświadczenia, wiedzę i mnóstwo najpiękniejszych pamiątek - zdjęć i refleksji.
Pytanie jak się do tego zabrać? Od czego zacząć? I jak w ogóle zacząć przygodę z podróżami?
Zapraszam na post.

Altea Hiszpania



Podobno pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy...Tak mówiła Marilyn Monroe. Można by napisać, że z podróżami jest tak samo;) Pieniądze owszem pomagają, ale cała frajda w planowaniu eskapady polega na tym, by szukać promocji i ciąć wydatki do minimum. A jak to wygląda w praktyce?
  1. Nie jeżdżę na wakacje z biur podróży. Niesie to pewien dyskomfort bo trzeba samemu kupić bilety lotnicze, zarezerwować hotel oraz zorganizować transfer z lotniska, ale jest taniej...Jest to rozwiązanie dla cierpliwych. Jeśli ktoś ceni wygodę oraz szkoda mu czasu na przeglądanie ofert dniami, to lepiej rezygnować, ale jeśli w cenie wycieczki z biura podróży, mogę sobie pozwolić na dwa wyjazdy, to może jednak warto przeprosić się z wyszukiwarkami oraz booking.com?;)
  2. Polubiłam podróże przed i po sezonie. To kolejny koronny argument, na to że można sporo zaoszczędzić kupując lot w kwietniu i szukając hotelu w tym terminie, niż zostawiając sobie tę przyjemność na lipiec lub sierpień. Owszem ma to swoje minusy, woda w basenie na Krecie raczej nie nadaje się do kąpieli, a morze na pewno będzie lodowate. Jeśli odkryjemy drugą stronę medalu, okaże się, że wycieczki w najpiękniejsze miejsca dla tego regionu w zupełności wynagradzają tę niedogodność. Można zwiedzić najpiękniejsze miejsca i zupełnie puste plaże, zaś pogoda nie będzie mecząca i dokuczliwa. Brak turystów pozbawi nas wątpliwej przyjemności stania kilometrami w kolejkach do kasy, a wręcz pozwoli na spokojnie delektować się widokami. Owszem, zdarzyło się, że pojechaliśmy za granicę w szycie sezonu, ale była to finansowa katastrofa;) Hotele, restauracje i bary windowały ceny do niebotycznych wartości, a wynajęcie auta lub przemieszanie się komunikacją miejską było nie lada wyzwaniem.
  3. Pamiętaj o koncie oszczędnościowym. W martwym sezonie (listopad-marzec) niech Twoje pieniądze pracują w banku i niech Cię nie korcą zbędne zakupy. Kolejna książka z półki w księgarni? Zapisz się do biblioteki! Kawa w modnym kubku? A może następna para szpilek? Można tak mnożyć bez końca. Do Empiku nie wchodzę, bo chętnie wyniosłabym połowę zawartości, która w domu okazałaby się  zbędna, kawę piję u siebie, bo mam świetny ekspres, dlatego Starbucks'a omijam szerokim łukiem, buty kupuję na wyprzedaży i to tylko przy okazji wymiany garderoby. Drobne kwoty, które w ciągu roku dadzą ogromną sumę! Zgromadzoną kwotę zamrażam na lokacie, często muszę się dwa razy zastanowić czy aby na pewno muszę ją wydać:) No cóż każdy sposób jest wart rozważenia.
  4. Skarbona-czemu nie? Punkt czwarty nawiązuje do trzeciego, ale to też jest rozwiązanie, które również stosuję. Drobne kwoty, które plączą mi się w portfelu wrzucam do skarbonki. Czasem jest to złotówka, czasem pięć, a czasem nic...Po roku takiego odkładania zebrała mi się kwota 700 zł, a to już można przeliczyć na cztery dni w hotelu w Alicante;) 
  5. Iphone? No way! Nie mam jabłka, ani smartwatch'a, ani pulsometru z Garmina. Nowinki technologiczne nigdy mnie nie kręciły, a wręcz podchodziłam do nich z dużym dystansem. Kupować telefon za 4 tysiące bo własnie wszedł na rynek? Oj zdecydowanie to nie moje klimaty. Fajnie zmienić laptop, ale robię to wówczas, kiedy poprzedniego nie da się zreanimować. Telefon? Może nie jest tak archaiczny jak Nokia 3310, ale nie jest to również najnowszy model Samsunga, który miał premierę tydzień temu. Ma dzwonić, robić przyzwoite zdjęcia i wysyłać SMS, dobrze też żeby się dało zainstalować kilka aplikacji:)
  6. Do pracy? Koniecznie spacerem! Albo rowerem, albo środkiem komunikacji miejskiej! Jeśli nie trafia do Ciebie ten argument, to pomyśl o zarysowanych, zadrapanych drzwiach  od życzliwych parkujących obok sąsiadów lub o poszukiwaniu wolnego miejsca. Ile zaoszczędzonych nerwów i paliwa!
  7. Idź do szefa po podwyżkę! Jeśli poprzednie punkty zawiodły, ten powinien zadziałać;) Jeśli jesteś sumiennym pracownikiem, szef to doceni, może nie po pierwszym miesiącu pracy, ale warto się po jakimś czasie przypomnieć się. Jeśli nie zadziała, zrób kolejne podejście i kolejne...A jeśli nie, może warto rozważyć zmianę pracy na lepiej płatną? Pamiętaj, że tylko krowa nie zmienia poglądów, a w dzisiejszym czasie warto inwestować w siebie i budować swoje doświadczenie!

Jestem ciekawa jak wygląda Wasza determinacja w osiąganiu celów? Czy również macie zarezerwowany któryś z punktów, a może macie jakieś inne pomysły jak realizować marzenia? Czekam na Wasze komentarze:*

Komentarze

  1. Tez preferuje opcje nr 1 i 2. Od niedawna zaczelismy rowniez wrzucac zaskorniaki do szkatulki na wyjazdy i w ten sposob juz jedna wycieczke udalo sie z zaoszczedzonych pieniedzy ufundowac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Numer 1 i 4 popieram. Jestem jednak zdania, że czasem nie trzeba jechać daleko za granicę, aby zobaczyć piękne miejsca. Często te miejsca są niedaleko nas...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rady proste i skuteczne, a pieniądze leżą na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby nie to że mam żonę o tych samych poglądach to bym Ci miłość wyznał :)
    Jakby ktoś o nas napisał! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja systematycznie oszczędzam. Lepsze to niż kredyt na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Konto wakacyjne, skarbonka na drobne, jeżdżenie poza sezonem (nienawidzimy tłumów ;). Ale z drugiej strony ważny dla nas jest komfort podczas wyjazdu. Wolimy wydać więcej i spać w ładnym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię podróżować �� serio�� ale na dupie nie siedzę. Nigdy nie mieszkałam dłużej w jakimś miejscu niż 4 lata. Bieszczady proszę bardzo : siedem lat. Wiocha w świętokrzyskiem ok: dwa lata. Chata na szczycie góry w środku lasu w Beskidach proszę bardzo od dwoch lat i już mnie coś goni ... Tym razem chyba za granice...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Masz jakieś pytanie? Zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu).
Jeśli nie uzyskałaś odpowiedzi, to ponów swoje zapytanie.
-----
Kontakt e-mail 1985ab@wp.pl