Karkonosze zimą są obłędne. Za punkt honoru, postawiłam sobie, że wejdę zimą na Śnieżkę. Jest to najwyższy szczyt Karkonoszy oraz Sudetów. Góra bywa wyjątkowo kapryśna. Zimą, aby trafić na okienko pogodowe, to niemal jak wygrana lotto. Szczyt charakteryzuje się bardzo trudnymi warunkami pogodowymi, jest okryta mgłą niemal przez 300 dni w roku, ponad 200 dni jest wietrznych, a śnieg zalega tu prawie pół roku. Tym razem, było o tyle interesująco, że choć w Karpaczu rządził silny mróz - około 11 kresek poniżej zera, to na Śnieżce, dzięki inwersji termicznej, odczuwalna temperatura wynosiła około minus 3. Był to dobry czas, aby spróbować zdobyć "królową" Karkonoszy. Napisze więcej, nawet od czasu do czasu ładnie się wychyliła zza chmur i udało się to uwiecznić na zdjęciach. Pomimo obaw, że może być ślisko, niebezpiecznie, przy zachowaniu zdrowego rozsądku, taka wyprawa może być satysfakcjonująca. O tym, jak się wchodzi na czarnym szlakiem na wierzchołek Karkonoszy i to w zimowych warunkach oraz czy jest się czego obawiać, poczytacie w dzisiejszym poście. Zapraszam.
Uwaga! Zimą droga Jubileuszowa na Śnieżkę jest zamknięta. Przypomina o tym zamknięty szlaban, także ciężko ten fakt przeoczyć, a mimo to niektóre osoby ignorowały i świadomie łamały zakaz.
Droga Jubileuszowa jest zamykana ze względu na lawiny.
Na szczyt Śnieżki wchodzi się czarnym szlakiem, najkrótszym ( liczy sobie 1,1 km od Domu Śląskiego). Koniecznie trzeba mieć ze sobą raczki. To zdecydowanie ułatwia wejście, a przy tym wpływa na nasz komfort psychiczny:)
Należy pamiętać, że warunki w górach są dynamiczne. Ludzie, który schodzi, opowiadali, że na szczycie pada marznąca mgła, znam weszłam na 1603 m n.p.m. zdążyło wyjść słońce, po czym szczyt zatonął w gęstej mgle, by za chwilę odkryć przed turystami, najładniejsze widoki na polską i czeską stronę Karkonoszy. Ciepła odzież to konieczność. U mnie sprawdziły się termiczne spodnie podszyte softshellem i kurta zimowa z możliwością odpięcia podpinki. Rękawiczki - narciarskie - obowiązkowo.
Zanim wejdziemy na szczyt, należy się zaznajomić z zasadami zimowego wejścia na Śnieżkę. Raczki to absolutne minimum. Osoby, które próbowały wejść w adidasach dosłownie się ślizgały i nie wyglądało to bezpiecznie, nawet dla postronnych turystów.
Czarny szlak latem, to nie same doznania co zimą. Kamienie się pochowały pod warstwą ubitego śniegu i wchodziło się całkiem wygodnie. Kiedy przewiewało mgłę, naszym oczom ukazywały się cudowne widoki na czeską i polską stronę gór.
W weekend jest bardzo dużo osób chcących wejść na Śnieżkę. Najłatwiej się ich obserwuje właśnie z Domu Śląskiego, kiedy to wchodzą i schodzą zakosami po czarnym szlaku. Widoczne są małe punkciki, które tworzą kolorową wstążkę. Alternatywnie można wjechać na szczyt od czeskiej strony tj. Pecu po Śnieżką. Kilka osób atakowało wierzchołek od Przełęczy na Okraju.
Jest i ona. Okraszona marznącym śniegiem prezentuje się wyjątkowo dostojnie i pięknie. Takie małe marzenie, aby zobaczyć ją zimą - spełniło się. Na szczęście nie wiało, a mróz nie był bardzo dokuczliwy. Była to bardzo przyjemna trasa, którą można rozważyć podczas wyjazdu np. na ferie w tej rejon Polski.
Jeśli chodzi o okolicę to warto zobaczyć:












Komentarze
Prześlij komentarz