Czerwony szlak prowadzący na Kozie Grzbiety to bardzo malownicza ścieżka biegnąca granią Karkonoszy po czeskiej stronie. Ja przeszłam nią startując w Szpindlerowym Młynie, zaś metą było schronisko w Domu Śląskim. Tu również nocowałam, zatem bez pośpiechu mogłam pokonać odcinek 17 kilometrowej trasy, która oprócz różnorodnych panoram prezentuje roślinność, podobną do tej która rośnie w Alpach. Zbocza Kozich Grzbietów są dość strome a co się z tym idzie, są podatne na lawiny, dlatego w zimie szlak jest zamykany. Dobrze się tu wybrać w ciepłe, wiosenno-letnie miesiące. Moja wizytacja przypadała na maj, roślinność zdążyła się już bogato uzielenić, a pogoda rewelacyjnie podkręcała epickie widoki, których nie zabrakło. Jeśli chcecie się o tym przekonać, zajrzyjcie na post.
Trasa na Kozie Grzbiety ze Szpindlerowego Młyna wiedze czerwonym szlakiem, najpierw przez las, gdzie ścieżka wiedze przez kamienne schody, następnie po przekroczeniu wysokości 1300 m.n.p.m. zaczynają się przed nami wyłaniać malownicze pejzaże Karkonoszy. 3-kilometrowa grań sięga, aż do wysokości 1422 m n.p.m. Trasa w obie strony to około 10 kilometrowy spacer, można go modyfikować np. wydłużając trasę do Loucni Boudy, Domu Śląskiego, na Śnieżkę, a nawet dalej - w stronę Karpacza.
Powyżej zdjęcie na ostatnie pejzaże w Szpindlerowym Młynie w rejonie restauracji Farna, następnie wchodzimy w sosnowy las i przez długi czas nie wiele widać. Szlak wiedze przez skalne półki i jest wymagający dla kolan.
Po przekroczeniu piętra lasu sosnowego, na szlaku pojawiają się kosodrzewina, a widoki zaczynają porywać. Widać gołoborza, które są tak charakterystyczne dla Karkonoszy, również po Polskiej stronie granicy. Poniżej pierwsze zdjęcia z doliny Długi Dół (cz. Dlouhý důl), który następnie schodzi się do dna doliny, którym płynie Potok Świętego Piotra.
Gdzieś spotkałam się z opinią, że trasa na Kozie Grzbiety, przypomina te, jakie można pokonać w Tatrach. Trochę jest w tym prawdy, skalne póki, głazy, metalowe schody - to wszystko będziemy musieli zasmakować podczas przemarszu na punkt wysokościowy mierzący 1422 m.n.p.m. Jednak techniczne, są to dużo łatwiejsze wycieczki, do pokonania są też krótsze dystanse no i mniejsze przewyższenia. Stanowi to dobry podkład pod zaczątek trekkingów po najwyższych górach w Polsce.
Niedaleko kresu wycieczki, pojawiają się widoki, które nie są przesłonięte drzewami czy lasem. Są to malownicze panoramy doliny, w której położony jest Szpindlerowy Młyn i Svety Petr. Na zdjęciach widać, jak szlak wije się po zboczach gór. Widoki są rewelacyjne i zapadają w pamięć, jako te jedne z ładniejszych jakie można spotkać w Karkonoszach.
Widok z czerwonego szlaku na szczyt Lucni hora (pol. Łączna Góra)
Są również metalowe kładki, choć stanowią niewielki odcinek, to fajne urozmaicenie szlaków w Karkonoszach. Za nimi ostatnie ostre podejście i gotowe - jesteśmy na miejscu.
Po dotarciu na Kozie Grzbiety znajdziemy odbicie szlaku w lewo. Dojdziemy na ciekawy punkt widokowy znajdujący się na szczycie Krakonos. Jest stąd fajny widok na Szpindlerovy Młyn i tą cześć Karkonoszy. Prezentuje się stąd bardzo ciekawa panorama doliny Białej Łaby, widać także Śnieżne Kotły i znajdujący się tam nadajnik telewizyjny.
Jeśli chodzi o okolicę to warto zobaczyć:
Komentarze
Prześlij komentarz