Muszę napisać, że w ten weekend trafiła się nam genialna widoczność. Już wyjeżdżając z domu, zauważyliśmy przebłyski Karkonoszy. Nie można było tego ot tak zostawić, z ogromnym entuzjazmem skierowaliśmy się w stronę Bolokowa. Zamek miał być naszym docelowym miejscem wycieczki, ale po drodze zawsze mijamy, niewielką, ale urokliwą wieże widokową w Dobromierzu. Żal było nie skorzystać z okazji i nie podjechać samochodem, praktycznie pod sam obiekt. Zabytkowy punkt widokowy powstał w miejscu dawnej szubienicy (stąd dawna nazwa góry Galgenberg), upamiętniająca bitwę pod Dobromierzem w 1745 r.. Historia obiektu ściśle związana jest z drugą wojną śląską (1744-1745), toczoną między Austrią, a Prusami o panowanie nad Śląskiem. 4 czerwca 1745 roku, na polu pomiędzy Dobromierzem, a Strzegomiem, rozegrała się zwycięska dla Prus bitwa. W setną rocznicę wzniesiono pomnik, w postaci punktu widokowego. Po II Wojnie Światowej obiekt został zaniedbany i uległ gradacji, aż do 1991 roku, kiedy trafiła w prywatne ręce, a jej właścicielem jest Pan Edward Hałdaś, którego spotkaliśmy tuż przy wejściu do obiektu, ale o tym za chwilę... Zapraszam na post.
Gdzie zostawić samochód pod wieżą widokową w Dobromierzu?
My zostawiliśmy na poboczu ulicy Podgórnej, prawie pod samą tablicą informującą, gdzie znajduje się obiekt. Należy pamiętać, aby nie utrudniać przejazdu innym kierowcom. Oprócz nas, na miejsce zajechały jeszcze dwa auta. Obiekt jest widoczny z drogi - stara krajowa "5" w kierunku Karkonoszy. Przy głównej drodze znajduje się plakat - informacja o lokalizacji punktu widokowego.
Obiekt posadowiony jest na wzniesieniu na szczycie Wieżycy (395 m n.p.m.) na Pogórzu Bolkowskim. Zbudowana została z lokalnego granitu oraz cegły, składa się z oktagonalnego trzonu, a taras widokowy prowadzą wewnętrzne kręte schody. Przyziemie wieży stanowi ośmioboczne obejście. Okna są ozdobione kolorowymi witrażami, zaś nad drzwiami nie brakuje ostrych, zadziornych łuków.
Właściciel, który zaopiekował się obiektem po 1991 roku, własnym staraniem remontuje obiekt, na tyle na ile pozwala mu zdrowie oraz siły, zatem nie zdziwcie się, że wchodząc do środka traficie na cement, zaprawę, czy farby. Podczas zwiedzania, można było podziwiać widoki tylko z pierwszego piętra tarasu widokowego. Wstęp kosztuje 2 złote, płatne gotówką u Pana Edwarda Hałdasia, który sam zagaduje turystów, zadając podchwytliwe pytania - co udało się dojrzeć z góry;).
Tuż przy samej wieży znajdują się liczne tablice infamujące o najbardziej istotnych wydarzeniach z regionu. Podobno w 1945 roku, w dwusetną rocznicę zwycięstwa Prus nad Austrią, jednym z głównych gości jubileuszu miał być sam Adolf Hitler, który potwierdził swą obecność na uroczystości. Z powodu zakończenia II wojny światowej uroczystości nie odbyły się. Po tym czasie, obiekt zaczął popadać w ruinę.
Przy tak dobrej widocznością, jaka trafiła się nam w niedzielę, bez większego kłopotu udało się dojrzeć Snieżkę wraz obserwatorium meteorologicznym, Trój Garb i Góry Wałbrzyskie, Wielką Sowę i Góry Sowie, Masyw Ślęży, jezioro w Dobromierz, a nawet sam Wrocław, wraz z górującym nad miastem wieżowcem - Sky Tower.
Kolorowe witraże nad oknami i wejściem na taras widokowy. Kolejny - wyższy - poziom punktu widokowego nie był dostępny. Nic nie szkodzi, te widoki, które się pad nami odsłoniły były warte odwiedzin.
Komentarze
Prześlij komentarz