Uważam, że najlepiej zwiedza się wielkie miasta, zbaczając z głównych ulic. Trzeba się udać na niewielkie place czy zaułki i można odkryć wiele ciekawych akcentów. Florencja to duże i bardzo popularne miasto wśród turystów. Kierując się w stronę punktu widokowego Piazzale Michelangelo skąd roztacza się fantastyczny widok na panoramę miasta i okolicy, zauważyliśmy, że rządzi tu sztuka uliczna. Mnóstwo kolorowych i ciekawych akcentów na murach, skrzynkach energetycznych znakach drogowych, wymagało, aby zatrzymać się na chwilę i uwiecznić ciekawe detale. Jeśli macie ochotę na garść kolorowych zdjeć z grudniowej Florencji, to zapraszam na post.
Wbrew sugestiom, Florencja w grudniu okazała się być nie mniej zatłoczona niż wiosną czy późną jesienią. Dobra, słoneczna pogoda oraz około świąteczny okres, spowodował, że miasto przeżywało prawdziwe oblężenie. Tłumy podążały ulicami, takie zwiedzanie nie jest wygodne, a wręcz denerwuje. Przy najbliższej okazji, zboczyliśmy w ulicę Via de' Bardi i to był strzał w 10-tkę. To tu odkryliśmy ciekawe perełki, które zdobią ulice miasta.
Czarny kot w masce do nurkowania czy super bohaterka - Maryja z małym Jezusem w chuście? Okazało się, że jest to swojego rodzaju promocja lokalnego artysty-malarza, gdzie w rejonie Kościoła San Niccolò in Oltrarno położonym w centrum dzielnicy San Niccolò in Oltrarno można wejść do jego pracowni i zakupić prace na płótnie.
O wiele większą sensacją są zaniki drogowe we Florencji. Ich autorem jest Clet Abraham, francuski artysta, od ponad 20 lat mieszkający we Włoszech. Jedni nazywają to sztuką, inni aktem wandalizmu. Znaki są oklejane naklejkami i mam wrażenie, że za każdym razem, kiedy jestem we Florencji, odnajduję różne wersje tego samego oznakowania. Trzeba przyznać, że street art cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród turystów zwiedzających miasto. Artysta ma nawet swój sklep, gdzie można zakupić naklejki przedstawiające znaki w wielu wersjach.








Komentarze
Prześlij komentarz