Plaże w Grecji są przeróżne. Jedne piaszczyste, inne kamieniste, są i skaliste, o spokojnym i równym dnie, jak również mniej przystępne dla turystów. Te w Kisamons na Krecie odwiedzaliśmy wyjątkowo często. Raz, że mieliśmy blisko, dwa, ze nas naszym bezpieczeństwem czuwał ratownik, a trzy, że jak na szczyt sezonu, było tu wyjątkowo kameralnie. Plaża nie jest szczególnie reprezentatywną, nie nadaje się na pierwszą stronę folderu reklamowego, natomiast kolor wody - to istny obłęd. Ten który widzicie na zdęciach, odpowiada rzeczywistym odcieniom turkusu, jaki codziennie okrywaliśmy podczas wypoczynku na Krecie...
Plażą w większości to kamienie przemieszane z piaskiem. Piasek, nie taki jak znajdziemy nad Bałtykiem, raczej szaro-bury. Dno jest bezpieczne, również dla dzieciaków, a nad bezpieczeństwem czuwa ratownik. Sporym i miłym zaskoczeniem, są liczne drzewa, które w lipcowe upały, dają przyjemną ochłodę.
Samo Kisamos to bardzo przyjemna miejscowość na zachodzie Krety. Próżno tu szukać dyskotek czy pubów, czynnych do późnych godzin. Jest to dobre miejsce na eksplorację Balos, Falassarny, a nawet Elafonisi. Z plaży podziwialiśmy rządki samochodów udających się w kierunku popularnej laguny, do południa, było ich dziesiątki:)
Na pewno można trafić na ładniejsze części nabrzeża na wyspie. Jest ich tak wiele, że trzeba by wydać osobny tom by je wszystkie porównać i opisać. Kisamos polecam, tym którzy szukają odpoczynku od zgiełku. Można napawać oczy czystym, niemal turkusowym morzem, w obecności groźnie wypiętrzonych wzniesień na sąsiadujących półwyspach. Jeśli ktoś lubi taką formę wypoczynku, to tu odnajdzie oazę.
Komentarze
Prześlij komentarz